Godzina 5.20. Matka PL mnie budzi: – Chodź szybko, zobacz, szybko… Takie wołanie oznacza, że Podmiot Liryczny znów coś zmalował. Wchodzę do pokoju, a syn radośnie leży w łóżeczku ustawiony ukosem, machając jedną nogą poza łóżkiem. Udało mu się ją przestawić nad okalające łóżko wzorzyste zabezpieczenie. Trzeba przyznać, że minę miał bardzo zadowoloną.