Wieczorna sytuacja. Ja zaczynam umierać ze względu na okrutny ból głowy. Przed kolacją już było niedobrze, a przed kąpielą było tragicznie. Matka PL powiedziała, że wykąpie syna, a ja mam iść się położyć. Tabletki wziąłem, przykryłem się kocem, poduszka na głowę i leżę. Nagle słyszę dramatycznie nawoływania z łazienki. Zwlekłem się z łóżka, idę… Bateria w prysznicu się zepsuła. Nie dało się zakręcić wody. Zakręciliśmy zatem wodę w domu. Ja do łóżka, a małżonka położyła Podmiot Liryczny i ruszyła po nową baterię, którą potem szybko i sprawnie wymieniła. Nie na darmo ma breloczek „najlepsza żona na świecie”. A na koniec dostałem na głowę termofor opakowany w opakowanie z pluszowej świnki.

Choroba nie przeszła do końca, zatem Matka PL dostała jeszcze dodatkowy tydzień wyroku. Podmiot Liryczny korzysta z niemal ciągłej obecności rodzicielki pełnymi garściami. Kiedy proponuje mu się, że to tata przeczyta z nim książeczkę, albo tata zrobi coś, on przeważnie mówi: „mama” i rzadko daje się przekonać.

Co ciekawe w jego mniemaniu większość domowych obiektów należy do taty. Odkurzacz: „tata”, sok pomarańczowy: „tata”, mleko zagęszczone: „tata”…