Miałem o tym pisać wczoraj, ale po prostu nie zdążyłem. Rozpoczynam eksperyment behawioralny. Nie, nie na Podmiocie Lirycznym, choć przyznać trzeba, że wychowanie tak małej istoty jest w pewnym sensie ogromnym eksperymentem behawioralnym (i trzeba też przyznać, że eksperyment działa w dwie strony). Eksperyment ma dotyczyć psa, którego domek mijam po drodze do pracy. Każdego dnia (czasem dwa razy dziennie, jeśli wracam tą samą drogą) pies wyskakuje i szczeka na mnie. Mnie wydaje się, że nie jest to szczekanie agresywne, ale raczej takie z nudów. Dlatego też postanowiłem przy każdym naszym spotkaniu podarowywać psu jedno pyszne psie ciasteczko. Zobaczymy, jakie będą – i czy będą – tego efekty. Ja liczę na to, że zyskam nowego psiego przyjaciela – co prawda przekupnie, ale zawsze. Małżonka, mimo wstępnego sceptycyzmy, kupiła mi całe pudełko psich ciasteczek. Także nauko – zaczynamy zabawę.

I taki właśnie bagaż genowy odziedziczył Podmiot Liryczny ;)