Częściej i częściej trzeba wymyślać Podmiotowi Lirycznemu rozrywkę. Nie wystarczy już karuzelka przy łóżeczku, śpiewanie różnych piosenek, czy jakieś takie trywialne zabawy. PL domaga się uwagi, zainteresowania i atrakcji. Lubi latać samolotem po mieszkaniu, jak tato robi „wuuuuuuu”, zmienia wysokość i perspektywę patrzenia. Nawet czasami toleruje duże wysokości i oglądanie pokoju z wysokości łóżka. Lubi też odbijanie się od materaca.

Dziś ogromną przyjemność sprawiła mu poduszka. Mamy taką dużą poduchę z poszewką z IKEA – taka niebieska w kółka. Marudzącego chłopca przygniotłem dziś leciutko poduchą i… Okazał wyraźne zainteresowanie. No i zaczęło się. Poczułem srogie spojrzenie Matki PL, kiedy na dwie sekundy zostawiałem poduchę na synu leżącym i weń wpatrującym się, ale przekonała się, że dziwna zabawa jest całkowicie bezpieczna (taty pomysły są pod tym względem szczegółowo analizowane). Także poducha wisiała nad, opuszczała się, kręciła się, wydawała dźwięki, a czasami nawet spadała na Podmiot Liryczny. Starczyło uwagi na całe 20 minut.

Zatem chyba zaczyna się etap 2 z wielu, kiedy trzeba być już rodzicem kreatywniejszym i bardziej pomysłowym, bo PL okazuje się dość wybrednym i wymagającym klientem jeśli idzie o zabawy i zdobycie jego uwagi, co bezpośrednio łączy się z zachowaniem ciszy.