podmiot-liryczny

Czyli o (r)ewolucji w życiu pewnego małżeństwa

Wpisy z tagiem: mowa

Podmiot Liryczny jest fanem karetek. Nie ma co ukrywać. Karetka jadąca na sygnale wywołuje emocje. Widziana na ulicy, czy też na ekranie (Matka PL puszcza czasami filmik, na którym 50 karetek jedzie na sygnale przez miasto). Wróciłem dziś do domu i już przed drzwiami usłyszałem sygnał. Potem drugi. I jeszcze inny. Małżonka kupiła synowi (poszła po rajstopy) karetkę. Ma przycisk, cztery sygnały, migające światełka, otwieraną klapkę z tyłu, a w dodatku ma mechanizm napędzający. Wieczór PL spędził w towarzystwie karetki. Kolację jadł z karetką, na mamę wchodził z karetką, pod krzesełkiem przechodził z karetką. Wojna zaczęła się dopiero przed kąpielą, bo mimo wszystko kontakt zasilanego baterią mechanizmu karetki z wodą nie wyszedłby tej pierwszej na dobre. W końcu udało się techniką odwrócenia uwagi (Matka PL przyniosła do wanny lejek do zabawy) usunąć karetkę z pola widzenia i z pamięci (krótkotrwałej). Kiedy piszę te słowa Podmiot Liryczny leży już w łóżku w swoim pokoju. Powinien zasypiać. Ale co jakiś czas dochodzą z owego dźwięki karetki.

Słowo „kape” jest już zrozumiałe i czytelne. To kapeć. Kiedy PL zdjął kapcie z nóg i biegał boso, matka krzyknęła: „kto zdjął skarpetki”. Syn popatrzył i poprawił: „kape”. Bo przecież zdjął kapcie.

Poza tym PL chodzi za swoją matką i mówi: „pipi”. To oznacza myszkę. Matka udaje, że sie przestrasza, mówi: „oj, co to za myszka, ja się boję takiej myszy”. I on wówczas swoje: „pipi”. Ciekawiej zacznie się dziać, kiedy Podmiot Liryczny rzeczywiście trafi na coś, czego boi się jego matka. Może tato niedługo podpowie.

Pedagogiczny sukces! Długo nam to zajęło, ale wreszcie Podmiot Liryczny zaskoczył. Od kilku dni maglujemy jak mantrę „Jak robi piesek?”, „Jak robi kotek?” i „Jak robi wąż?”. Do tej pory było jak grochem o ścianę – nic. A dziś nagle i niespodziewanie pojawiło się „łałałałałała”. To taka jego wersja „hau, hau”. Powtarza to sobie sam, ale także następuje prawidłowa reakcja zwrotna na zadane pytanie. Jeszcze kilka zwierzątek nam zostało do opanowania. Tylko np. „Jak robi żyrafa?”, albo krab, albo… lama.

Lama pojawia się nieprzypadkowo. W najnowszej książeczce pt. „Gospodarstwo” wśród wymienianych zwierzątek oprócz kury, kozy, królika, krowy, czy konia jest właśnie lama. Nie mamy pojęcia dlaczego. Jest też bardzo interesująca kategoria „pokarm dla zwierząt”. Jest marchew, kukurydza, owies, owoce, czy siano. Ale jest także mieszanka paszowa!  I jeszcze urocze maszyny w gospodarstwie, do których zalicza się quad, prasa do słomy i naturalnie ciągnik z maszyną rolniczą. Przezabawne.

Przezabawne są próby Podmiotu Lirycznego komunikowania się ze swoimi rodzicami. A takowe następują częściej i częściej. Na razie raczej operuje językiem ciała i różnymi odgłosami, choć czasami stara się kilkoma znanymi słowami (kaczka, piesek, ryba, książka, tata i mama) opowiedzieć jakąś historię. Wiadomo jednak, że kiedy PL siedzi pod zamkniętymi drzwiami łazienki, popycha je rękami, patrzy wymownie i wzdycha, to bardzo chciałby, aby łazienkę (ulubione i najbardziej fascynujące pomieszczenie) mu udostępnić.

PL zorientował się także dokładnie, gdzie są jego bezglutenowe ciastka. Zatem, kiedy na ciastko przychodzi ochota, podchodzi do kredensu, stara się otworzyć drzwi i nawołuje.

Pocieszne jest także to, jak czasami frustruje się, bo chce coś powiedzieć, ale nie wie jak. Mnóstwo słów ma w głowie, ale jeszcze nie na języku.


  • RSS