podmiot-liryczny

Czyli o (r)ewolucji w życiu pewnego małżeństwa

Wpisy z tagiem: piosenka

W weekend od mniej więcej 5 rano przejmuję dyżur, coby wymęczona tygodniem Matka PL trochę dłużej mogła pospać i przynajmniej odrobinę wypocząć. Pełna regeneracja możliwa zwykle nie jest, ale młode rodzicielstwo to chyba ten czas, kiedy człowiek zaczyna doceniać „godzinkę” snu więcej. Małżonka powiedziała: obudź mnie o 7:30. Udawało mi się PL trzymać w ryzach do 7:25. Potem już nie pomagało nic z repertuaru taty. Aby jednak obudzić małżonkę nieco raźniej, wszedłem do sypialni i mówię:

- Uczyłem naszego syna piosenki na cześć swojej mamy. Wreszcie załapał i już śpiewa (z pokoju Podmiotu Lirycznego dochodził modulowany urokliwie dźwięk).
- Piękne. Dziękuję – powiedziała lekko tylko zaspana małżonka.

Mam nadzieję, że małżonka znajdzie trochę czasu, żeby opisać wczorajsze przygody ze szczepieniami, bo jest o czym. Także „Stay tuned”.

Dzień 64

1 komentarz

Walentynki, walę tynki, czy też walę z dynki. Tak czy inaczej każdy dzień jest dobry, żeby posłuchać Kurta Ellinga. Z dedykacją dla Matki Podmiotu Lirycznego :)

Dzień 62

1 komentarz

Jajecznica już zrobiona (moja rodzinna tradycja), kawa sobie paruje przyjemnie. Czyli niedziela pełną gębą. Gdybyście chcieli uprzyjemnić sobie dzień muzycznie, to odkryłem nową śpiewającą na jazzowo panią, która nazywa się Halie Loren. Polecam (np. Perhaps, Perhaps, Perhaps).

A  jeżeli już przy śpiewających paniach jestem, to nadmienić trzeba, że się zmarło Whitney Houston. W ramach „tribute to” zaśpiewałem Podmiotowi Lirycznemu „I will always love you”, to znaczy ograniczyłem się do refrenu w rejestrach wysokich i wyższych. Zrobiło to piorunujące wrażenie i na nim, i na Matce Podmiotu Lirycznego. Może potwierdzi…

I jeszcze dwa słowa o kąpieli znów. Ale jakoś nie mogę się nadziwić temu, jak te synapsy w tym małym mózgu funkcjonują. PL bezbłędnie rozpoznaje moment przygotowania do kąpieli. Wystarczy, że przekroczymy próg łazienki. W momencie wejścia – i nie jest ważny stan jaki był 10 sekund wcześniej – nagle następuje cisza. Całkowicie i bezwarunkowo. Nagle interesujące staje się światło z sufitu, mama, tata, pielucha przykrywająca, nagle rozbieranie nie stanowi żadnego problemu i powodu do nerwów. Dosłownie nie przeszkadza nic. Kąpiel to sama przyjemność. Tylko kurcze wanienka robi się już za mała. Niedługo czas na zmiany.

Z serii dialogów małżeńskich (w tym przypadku monologów małżonki):
- Pięć lat temu nie wyobrażałam sobie, że tak będzie wyglądać moje życie. Mamy syna, mieszkanie na kredyt, samochód. Normalnie… staropierdzielstwo.


  • RSS