podmiot-liryczny

Czyli o (r)ewolucji w życiu pewnego małżeństwa

Wpisy z tagiem: pobudka

Nie wiedzieć czemu noc jest zdecydowanie bardziej rozregulowana niż dawniej. Podmiot Liryczny zasypia co prawda szybciej, odkąd nieco przesunęliśmy godzinę kąpieli i chodzimy na dość długi popołudniowy spacer, ale ostatnio w nocy budzi się częściej, przez co my – a przede wszystkim MPL – śpi zdecydowanie mniej. Nie wiemy, dlaczego tak się dzieje. Może po prostu PL jest przyzwyczajony, że jak w nocy się budzi, to trzeba zawołać mamę, mama przychodzi i jest dobrze. Tylko dlaczego ma to robić co godzinę, albo półtorej? W dodatku nie rozumie on jeszcze koncepcji soboty, budząc dziś dom o godzinie 6.15. Co z tym zrobić? Być może trzeba zwyczajnie wziąć byka za rogi i odzwyczajać od nocnej obsługi? Jest niestety obawa, że będzie to doświadczenie dość traumatyczne – przede wszystkim dla MPL – bo jak to tak można nie zareagować? Być może w tym szaleństwie jest metoda, choć nie będzie to łatwe.

Dziś nasze pierwsze basenowe zajęcia. Nie wymierzyliśmy dokładnie zmęczenia i już w drodze PL zaczął ucinać sobie drzemkę, przez co nie był tak ochoczo nastawiony do pływania, ale przetrwał dzielnie i nawet radośnie. Na zajęciach jest jakaś dziesiątka maluchów i maluszek, choć większość nieco starsza chyba. Dwóch panów rozrywkowo prowadzi zajęcia tak, że atmosfera jest naprawdę fajna. Kilka ćwiczeń już za nami – łącznie z podrzucaniem i wpadaniem do wody, wstępem do nurkowania i karuzelką. Nurkowanie mamy zacząć w przyszłym tygodniu. Ja mógłbym siedzieć w wodzie bardzo długo, bo to sama przyjemność. PL od czasu do czasu trochę marudził, ale był dzielny. Uśmiechał się do innych dzieciaków, od czasu do czasu opijał się wodą i strasznie cieszył się z wysokiego podrzucania i potem wpadania do wody. Ręce mu tylko rwały się do chlapania.

Nie ma to jak wstać rano, szykować się do wyjścia do pracy, zajrzeć do pokoju Podmiotu Lirycznego i otrzymać na powitanie uśmiech soczysty. Od razu inny poniedziałek.

W ogóle PL budzi się po nocy jakiś nieco bardziej wyluzowany. Nie słychać już tego szalonego ryku głodnego zwierza, który potrafi wywołać dreszcze, drgawki i inne stany lękowe. Z pokoju w okolicy godziny 6-7 dochodzi teraz spokojny i zapewne rzeczowy dialog, który rozbudzony mały człowiek prowadzi z czymkolwiek – mogą to być zwierzątka nad jego głową, pielucha tetrowa leżąca obok, rysunki kolorowe na okalającej łóżeczko tkaninie, albo po prostu przestrzeń pokoju… W sumie to nie dialog, tylko monolog J. Zależy, jak się ułoży głowa. Matka PL relacjonuje także, że PL w nocy często zmienia pozycję z normalniej na geometrycznie zadziwiającą, tzn. potrafi wykonywać całkiem niezłe, szalone obroty o kilkaset stopni.

W weekend w ramach kreatywnych sposobów radzenia sobie ze znudzonym i marudzącym niemowlęciem, wymyśliłem takową zabawę. Podmiot Liryczny leży sobie w gondolce, którą przykrywamy długim flanelowym kocykiem i kocyk ten powoli zsuwamy. Po krótkiej chwili PL zauważył, że może przesuwającą się tkaninę dotknąć rękami i rozpoczęła się zabawa na całego. Gęba otwarta i radocha. Zresztą wygląda to bardzo zabawnie, jak te malutkie rączki się odciskają na kocu od „wewnątrz” wózka. Inny wariant zabawy to zasłanianie gondoli kocem i łapanie za ręce, które go od drugiej strony dotykają. Do tego jakieś radosne i dziwne okrzyki i uwagę PL utrzymać można przez dobre kilkanaście minut przynajmniej.

W weekend od mniej więcej 5 rano przejmuję dyżur, coby wymęczona tygodniem Matka PL trochę dłużej mogła pospać i przynajmniej odrobinę wypocząć. Pełna regeneracja możliwa zwykle nie jest, ale młode rodzicielstwo to chyba ten czas, kiedy człowiek zaczyna doceniać „godzinkę” snu więcej. Małżonka powiedziała: obudź mnie o 7:30. Udawało mi się PL trzymać w ryzach do 7:25. Potem już nie pomagało nic z repertuaru taty. Aby jednak obudzić małżonkę nieco raźniej, wszedłem do sypialni i mówię:

- Uczyłem naszego syna piosenki na cześć swojej mamy. Wreszcie załapał i już śpiewa (z pokoju Podmiotu Lirycznego dochodził modulowany urokliwie dźwięk).
- Piękne. Dziękuję – powiedziała lekko tylko zaspana małżonka.

Mam nadzieję, że małżonka znajdzie trochę czasu, żeby opisać wczorajsze przygody ze szczepieniami, bo jest o czym. Także „Stay tuned”.


  • RSS